Niemcy uruchomili elektryczną autostradę

Jak informuje portal Gramwzielone.pl, w niemieckim landzie Hesja uruchomiono odcinek autostrady wyposażonej w elektryczną linię, z której ładowane są podłączone do niej samochody ciężarowe. Niemcy nie są pierwszym europejskim krajem, w którym powstała „elektryczna” autostrada.

Niemcy, największy emitent CO2 w Europie, aby spełnić wyznaczone przez Berlin cele w polityce klimatycznej, muszą szukać sposobów redukowania emisji w transporcie.

Jednym ze sposób może być elektryfikacja motoryzacji. Co więcej energia elektryczna, która może zasilać jeżdżące po Niemczech pojazdy, w dużej mierze produkowana jest już bez emisji CO2. W pierwszych miesiącach tego roku udział energii odnawialnej w miksie wytwarzania energii elektrycznej u naszych zachodnich sąsiadów przekraczał 50 proc.

Technologia, która może doprowadzić do zmniejszenia emisji przez poruszający się po Niemczech transport ciężarowy, będzie testowana w Hesji, gdzie na pięciokilometrowym odcinku autostrady zainstalowano pięć przewodów nad prawym pasem w obu kierunkach.

Poruszające się tym odcinkiem ciężarówki zostaną podłączone do tych przewodów, dzięki czemu zamiast ropy będzie je napędzać energia elektryczna pochodząca ze źródeł odnawialnych.

Jak informuje „Deutsche Welle”, samochody ciężarowe podłączone do sieci elektrycznej na pilotażowym odcinku autostrady podczas wyprzedzania będą musiały opuścić prawy pas i wówczas będą napędzane przez baterie, które dodatkowo będą doładowywane podczas hamowania.

Niemcy mają przymierzać się już do budowy podobnych odcinków elektrycznych autostrad także w innych landach – w Badenii-Wirtembergii i Szlezwiku-Holsztynie.

Nasi zachodni sąsiedzi nie są jednak pierwsi jeśli chodzi o rozwój takiej technologii.

W 2016 roku podobną technologię na jednej ze swoich autostrad zastosowali Szwedzi.

Autostrada E16 w pobliżu Gävle w centralnej części Szwecji obsługuje zelektryfikowane samochody ciężarowe Scanii, na których dachach zamontowano specjalne pantografy. Technologię ładowania dostarczył Siemens.

W ciężarówkach zamontowano baterie o pojemności 5 kWh, które nie dają jednak znaczącego zasięgu w sytuacji, w której pojazd nie jest zasilany z naziemnej linii energetycznej. Poza „elektryczną” autostradą na takiej baterii pojazd może przejechać co najwyżej 3 km.

Poza tym w ubiegłym roku Szwedzi uruchomili drogę, w której samochody są ładowane za pomocą elektrycznej szyny zamontowanej w podłożu.

Na odcinku 2 km publicznej drogi koło Sztokholmu zamontowano dwa rzędy szyn, które będą ładować, za pomocą przesuwającego się wysięgnika, poruszające się po niej samochody elektryczne. Kiedy samochód się zatrzyma, proces ładowania jest automatycznie wstrzymywany.

Moc ładowania rzędu 200 kW jest niemal czterokrotnie wyższa niż w przypadku standardowych szybkich ładowarek, które są stosowane w stacjonarnych aplikacjach (w pierwszych punktach ultraszybkiego ładowania moc sięga nawet 350 kW).

Koszt budowy takiej drogi ma wynosić około 1 mln euro na kilometr, a autorzy projektu zwracają uwagę, że to koszt znacznie niższy od kosztu budowy linii tramwajowej, a dodatkową korzyścią z możliwości częstszego ładowania samochodów elektrycznych – nie tylko za pomocą stacjonarnych ładowarek, ale również w trakcie jazdy – będzie zmniejszenie parametrów baterii samochodowych, co obniży koszty zakupu EV.

Pomysłodawcą tego rozwiązania jest szwedzki wynalazca Gunar Asplund, który wcześniej, w roku 2015, został uhonorowany nagrodą European Inventor Award za opracowanie technologii przesyłania energii pod ziemią z wykorzystaniem technologii HVDC, która – obok innych korzyści – zwiększy również możliwości wykorzystania odnawialnych źródeł energii.

Źródło: gramwzielone.pl